Konfrontacja - a nawet dwie

     Jestem naprawdę ciekawa co z tym myszatym koniem. Nadal się nikt po niego nie zgłosił, a od jego przybycia do Jodłowego Gaju zdążył już dawno zniknąć śnieg. Mimo, że nie lubię tej szkapy, to trochę mi jej żal. Może Ruda ma rację, co do tego, że właściciel chciał się go pozbyć... możemy tylko snuć teorie.
- Samantha! - wrzasnęłam. - Co ty do Hopkinsa robisz! - Rzuciłam plecak i pobiegłam w jej stronę gubiąc przy tym czapkę z daszkiem.
     Niewiarygodne, Samantha trzymając w rękach czaprak wraz z siodłem i ogłowiem zmierzała (jak założyłam) w stronę wyżej wspomnianego konia. Po usłyszeniu moich słów nerwowo się rozejrzała, a gdy mnie dostrzegła pędzącą na złamanie karku, uśmiechnęła się z politowaniem i zatrzymała.
     Z ciężkim oddechem stanęłam się przed nią, wzięłam dwa głębokie wdechy i rzuciłam krótkie:
- Czekaj.
- Co się stało? - spytała, skutecznie ukrywając wszelkie oznaki zaniepokojenia moją obecnością.
     Może po prostu nie ma czego ukrywać? - przemknęło mi przez głowę, ale natychmiast odrzuciłam tą myśl.
- Raz ci nie wystarczy? Obydwie dobrze wiemy, że tym razem skończy się to tak samo.
- Em... że co znowu? - marszcząc brwi, poprawiła ekwipunek trzymany w rękach.
- Sam, naprawdę nie chce mi się z tobą rozmawiać w ten sposób. Będzie prościej jak przestaniesz udawać.
- To ty przestań! - nagle wybuchła. Przyznam, że aż drgnęłam. - Nigdy nie wiem o co ci chodzi! Mów jak... jak człowiek! Bo może nie wiesz, ale ludzie nie umieją czytać w myślach! - Rzuciła mi jeszcze spojrzenie pełne nienawiści i na tyle szybko, na ile było ją tylko stać poszła do stajni.
     Ja stałam jak głupia... z głupią miną i rozkładając ręce powiedziałam do siebie na głos: "Co to było?".
. . .

     Zawsze jest tak samo! A oczywiście problem tkwi we mnie, bo niby gdzie indziej?! Ona w oczach innych ludzi jest tą idealną, miłą, sympatyczną, wiecznie bez winy i pokrzywdzoną! No cóż, trzeba mieć choć krztę intelektu, aby móc się domyśleć o co mi chodzi! Braku tego nie da się leczyć, a niektórym naprawdę by się przydała taka terapia...
- A niech się nawet zabije! - krzyknęłam w wściekłości, rozkupując butami ziemię i machając jak opętana rękoma. - Głupia!
- Kate?
- Cepowata! - buty pokrywała coraz grubsza warstwa ziemi, ale to było w tym momencie najmniej istotne.
- Dobrze się czujesz?
- Durna... - zawahałam się przez chwilę jakie słowo będzie najbardziej adekwatne. - Krowa!
- Kate! - usłyszałam jak ktoś powiedział moje imię hamując się od śmiechu.
- CZEGO?!
     Rozejrzałam się szybko wokół siebie i jeszcze szybciej się przewróciłam chcąc się cofnąć. Nie spodziewałam się, że źródło dźwięku będzie stać tuż za mną.
- O, cześć - wytarłam dłonie o spodnie i nieudolnie się podniosłam. - Czego chcesz? - spojrzałam na znajomą i znienawidzoną już od dawna twarz Toma, próbując jednocześnie strzepnąć ziemię z mojego siedzenia.
- Hej, em... to chyba twój plecak - skinął na przedmiot trzymany w ręku, śmiejąc się przy tym.
- Nie mów nikomu o tym co widziałeś - wysyczałam, ciągnąć plecak, jednak on dalej tkwił w ręce chłopaka. - Em... możesz już puścić.
- Em... przykro mi, ale chciałbym zwrócić uwagę na twój ograniczony zakres słownictwa, który zresztą jak zawsze idealnie oddaje twoją wszawą osobowość - rzekł, a uśmiech niewinnego dziecka nie zniknął z jego twarzy ani na chwilę.
- Słuchaj, dziś nie mam ochoty na te twoje głupie gierki - wysyczałam przez zaciśnięte zęby, jedną ręka trzymając plecak, a drugą gestykulując. - Nikt ci nie kazał, ani się cię nie prosił, abyś podniósł ten plecak, więc albo go odłóż, albo mi go oddaj.
     Szarpnęłam zaciskając do bólu palce, jednak to okazało się zbyteczne. Chłopak "kulturalnie" puścił plecak tak, że znowu wylądowałam siedzeniem na ziemi. Miło, czyż nie?
- O, przewróciłaś się, pomóc? - spytał teatralnym tonem wyciągając dłoń.
- O, zdołałeś zauważyć - wstałam ignorując wyciągniętą dłoń. - A ja biedna myślałam, że umiesz dostrzec tylko swoje nieszczęście - odwróciłam się ruszając w stronę stajni.
- Pa. Dokończymy rozmowę, gdy będziesz chciała odzyskać czapkę.
     Kurka wodna, zapomniałam o czapce. Ale co tam, kiedyś ją odzyskam. Z resztą wolę zakopać topór wojenny z Samanthą, niż z Tomem. To jest dla mnie kwestia bezdyskusyjna, ale... co ja jej powiem? Przecież, nie mogę po prostu podejść i powiedzieć coś w stylu "Hej, przepraszam. Chodziło mi o to, abyś nie próbowała znowu ujeżdżać tej głupiej kobyły". To było by zbyt... to byłoby przyznaniem się do błędu... No cóż... coś trzeba poświęcić w drodze do pokoju, prawda?
     Wemknęłam się cicho, aż we mnie coś zawrzało, gdy zobaczyłam rudowłosą przyjaciółkę przy boksie właśnie tego konia o którym myślałam. Moje wcześniejsze postanowienie w jednej chwili przestało istnieć i ponownie chciałam jej ukazać moją destruktywną naturę. To się doigrała, tak udawać "nie wiem o co ci chodzi!". Głupia.
     Energetycznym krokiem podeszłam do niej i zanim zdołałam wypowiedzieć słowo, ta nieczule odezwała się.
- Czego chcesz? - nie wiem dlaczego, ale gdzieś to już dzisiaj słyszałam... - Kate.
- Chodziło mi właśnie o to co robisz. Obydwie doskonale wiemy, że ta próba skończy się tak samo jak ostatnio - powiedziałam stanowczo.
- Głupia... - znowu to uczucie, gdzie ja to słyszałam...? - Kate - spojrzała na mnie z zażenowaniem-Na przyszłość wpierw zadaj choć jedno pytanie zanim zaczniesz snuć swoje wymysły. Felicity poprosiła mnie, abym przyniosła ekwipunek, bo zamierza go zajeżdżać.
- Ok... zapamiętać. Wpierw pytać, potem myśleć.
     Ona kiedyś przyprawi mnie o zawał. Jestem trochę za młoda by umrzeć w ten sposób. A z drugiej strony to czasami dobrze jest się mylić.
- Widziałaś może Toma? - jej nagłe pytanie wyrwało mnie z letargu.
- Nawet z nim rozmawiałam, a co?
- Właśnie słyszałam, ale rozmową bym tego nie nazwała. - po chwili zaczęła się śmiać-jak to ma w zwyczaju-jak obłąkana. - Wszawa osobowość.
- To nie jest śmieszne! - zaprzeczając sama sobie również zaczęłam się śmiać.

~ ~ ~


     Tak więc to tyle. Naprawdę długo czekaliście na jakiekolwiek opowiadanie i oto co powstało. Jak zawsze, każdy znaleziony błąd jest mile widziany.
     Znowu była luka w jakiej-takiej regularności. Ta... Jestem nieodpowiedzialna, nie bijcie. Tak wgl. teraz, jeśli wypali powinny pojawiać się głównie opowiadania, co mamy nadzieję - Was ucieszy.
     Do następnego postu, trzymajcie się ciepło!

8 komentarzy:

  1. hehehe xdd jaką mam bekę xd
    takie wchodzę na blogera
    - O Nareszcie Kate i sam mają posta cud!
    Zaczynam czytać
    - co jaki myszaty koń?! śnieg jeju ja to nie jestem n czasie muszę iść to zobaczyć
    po chwili
    -WHAT?! TO OPOWIADANIE ;'; JAKA JA GŁUPIA ;'''';

    No tak to wyglądało ;-; Pokazałam ci jak potrafię wyłączyć mózgownicę ;';

    ~Ama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah! Ty wariatko.
      Mam tylko nadzieję, że nie zapomniałaś włączyć.
      ~ Kate :]

      Usuń
  2. Heh, obie macie taki talent do wszystkiego, że nie trzeba nic mówić, aby wiedzieć, że jest jak zwykle pięknie c;

    Aria C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy tak słodzisz, to nie wiem co mam Ci odpisać.
      Dzięki.
      ~ Kate xd

      Usuń
  3. Hue hue hue fajne B)
    Pozdro Julsyk B)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wróciłam! xd
    https://prostesso.blogspot.com/
    Nowy blog:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie pare minut temu zauważyłam. Fajnie, że rozumiesz, że to powinno sprawiać ci przyjemność. :)
      Będę tam do Ciebie zaglądać.

      Usuń

Proszę kulturalnie wyrażać swoja opinię, nie tolerujemy wulgaryzmów, spamu. Na komentarze tego typu nawet nie silimy się odpisywać tylko od razu usuwamy. Jeśli masz negatywne zdanie o naszym blogu proszę uzasadnij swoją wypowiedź, postaramy się zmienić na lepsze jeśli to tylko będzie w naszej mocy.

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.