Rozmowy międzygatunkowe

5 | dodaj
     Z Samanthą jest coraz gorzej. To naprawdę trudny przypadek medyczny. Szkoda gadać. Co tym razem się stało? Już mówię.
     Ostatnio wieczorem, będąc w stajni podczas oporządzania konia po przejażdżce, usłyszałam głos. Jak zapewne się domyślacie, była to Samantha. Nic w tym dziwnego, prawda? Rozmawiała z tym myszatym koniem... znowu. Możecie mi wierzyć lub nie, ale ostatnimi czasami zdarzało się jej to naprawdę często. Ale to nie jest jeszcze szaleństwem, prawda? Mi też zdarza się rozmawiać ze zwierzętami, to normalne... a co jeśli nie? Może ze mną też jest coś nie tak...? Nie ważne.
     Kontynuując. Mówiła rzeczy takie jak "Jestem ciekaw, co porabiałeś zanim trafiłeś do Jodłowego Gaju", "Za parę tygodni, jeśli mi oczywiście pozwolisz, pojeżdżę na tobie. Zgoda?". No wiadomo... rozmowa jak do ściany. Wtem rzuciła "Ciekawe, jak nazwali ciebie poprzedni właściciele...". Nastała chwila ciszy, po czym usłyszałam dźwięk przewracanego wiadra, a chwilę później samą Sam, która zapewne potknęła się o to wiadro - szkoda gadać. Jednak, przechodząc wreszcie do sedna sprawy. Ukazuje się moim oczom spanikowana i mówi:
     - Kate, on przemówił!
     - Wezwać lekarza? - spytałam.
     - Do konia? Po co?
     - Do ciebie, głupia...
     - Ale nic mi się nie stało. On mi powiedział jak ma na imię!
     - Och, na prawdę - powiedziałam, udając z kpiącym uśmiechem zainteresowanie. - Zechcesz w takim razie zdradzić mi jego imię?
     - Jest ono trudne do zrozumienia...
     - Czyli nie powiedział ci?
     - Powiedział, ale nie zapamiętałam... Kate, chodź, może ci też powie - rzekła, wyciągając do mnie rękę.
     - Samantho - westchnęłam - sądzisz, że na poważnie uwierzę w to, że koń powiedział ci jak ma na imię, pobiegnę do jego boksu i będę go prosić, aby mi również powiedział?
. . .

SSO na kartce #5 Samantha - Starshine

7 | dodaj
A konkretnie dwa konie o tym imieniu...

Hejka!

Postanowiłam narysować Starshine ze starego filmiku z historią Jorvik oraz z tego nowego, bo jak wiecie, różnią się niesamowicie pod względem wizualnym. Po za tym większość nas (w tym ja) w napięciu oczekuje aktualizacji z zadaniami związanymi z Jeźdźcami Dusz, więc... dlaczego nie?

Nowsza wersja jest bardziej poprawna anatomicznie, aczkolwiek darzę sympatią starszą wersję, której styl jest moim zdaniem bardziej oryginalny.

Przechodząc do rzeczy... rysunek prezentuje się następująco:

Szczerze? Jestem zadowolona z efektu końcowego.
Chociaż miałam chwilę zwątpienia... X'D
Nietrudno się domyślić, że rysując, przyglądałam się filmikom z historią Jorvik (jakby ktoś nie wiedział o co chodzi, to zapraszam do ostatniego postu).

Mam jeszcze pewien szkic, ale chyba pozwolę mu na zawsze zostać niedokończonym. Meh.

Tak czy owak - mam nadzieję, że rysunek się podoba. :3
Liczę na szczere opinie oraz krytykę. :>

Odświeżony film historii Jorvik

4 | dodaj
   Witajcie!
   Może zauważyliście nowy filmik na YouTube od Star Stable "The Story of Jorvik"? Jest to ten sam filmik, który został dodany 2 października 2015 roku, tylko zmienił się wygląd postaci oraz koni.

Nowa wersja (7 luty 2017)

Stara wersja (2 październik 2015)

   Może to zapowiedź nadchodzącego odświeżenia wyglądu Jeźdźców Dusz oraz ich koni?
   Zauważcie, że w odświeżonej wersji zmieniły się u postaci nie tylko kształty twarzy, ale też ubiór. We fragmencie, kiedy widzimy wszystkich Jeźdźców Dusz jednocześnie (1:43-1:48) nie widać tylko ich cieni, ale bohaterki ukazane są w całej swojej okazałości.
   Co sądzicie?
   Mi osobiście podobają się bardziej stare postacie, co do koni to te nowe również przypadły mi do gustu.

Śmieszkowanie w pikselowym świecie

5 | dodaj
Ostatni dzień samotności - chyba, że Kate coś znowu się wywinie. Meh. ;___;

Witam!
Post będzie (luźny) o spotkaniach z niektórymi SSO'owymi znajomymi.
Za to uwielbiam tę grę i dlatego wciąż tu jestem. Gdyby nie te 'szalone' wspomnienia z pikselowych łąk, to nie jestem pewna, czy bym teraz tu była. Wiem, ze może to brzmieć trochę... dziwnie, ale jestem naprawdę sentymentalną osobą. D'X

UWAGA! Wpis może wydawać się nieco długi i ciężkostrawny (tzn. nudny), ale do odważnych świat należy! Powodzenia! May the Force be with you! ^,^

Tak czy owak!
Ten post będzie właśnie moją małą retrospekcją (tzw. 'flashback').

Nigdy nie lubiłam zabaw typu 'DK' i innych tym podobnych wymysłów graczy, więc inne osoby na Star Stable poznawałam zazwyczaj dość spontanicznie.
Oczywiście znajomości nawiązywałam także w klubach. :>
Najczęściej tym spotkaniom towarzyszyły... śmieszki. Iks De.

Opowiem tu trzy historie o moich spotkaniach z innymi graczami, z którymi się zaprzyjaźniłam.

Jedną ze swoich znajomych, które poznałam na samym początku gry była Julie Wolfcamp (pozdro). Wiecie jak to się stało? Miałam właśnie wtedy darmowego SR i trenowałam swego startowego konia. Zaprosiła mnie do grupy. Pomyślałam - kolejna przypadkowa osoba, która słowem się nie odezwie i będzie mnie prześladować. Ale jednak kulturalnie przywitałyśmy się na chacie grupowym, zrobiła wyścig grupowy... potem jakoś tak samo się potoczyło. Posypało się sporo 'xd', śmieszków, szczerych komentarzy. TO BYŁY CZASY! Co nie, Julie? :3

Ok. Lecimy z kolejnym beznadziejnym przypadkiem - KATE! Tak, ta Kate Shygarden.
Może nie tyle co ją poznałam, a raczej cośmy porabiały (i nadal porabiamy) w wolnych oraz radosnych chwilach na tejże grze. Ekchem.
Zazwyczaj biegamy w tą i we w tą trenując kunie, bądź robiąc reputację... a jak nie możemy robić ani pierwszego, ani drugiego, to robimy najbardziej opłacalne dodatkowe w Jorvik (każdy szyling się liczy). Ona jest mym mistrzem, a ja jej patafianem (podtekst ze "Star Wars")... ogólnie, to W GŁÓWNEJ MIERZE żartujemy o filmach, jakie ostatnio oglądałyśmy (największa faza jest chyba po 'Harrym Potterze', Batmanie i wcześniej wspomnianych 'Gwiezdnych Wojnach'). Naprawdę lejemy bekę litrami. ;d;

Teraz krótka historia - miałam dwie dobre znajome. Obydwie nie znały siebie nawzajem i miały całkiem inne temperamenty. Pewnego dnia jakoś tak się złożyło, że obydwie były online, a na dodatek obydwie chciały sobie ze mną pokicać. Nie trudno się domyślić, co zrobiłam - przedstawiłam im jak się miewa sytuacja oraz poprosiłam, abyśmy we trzy trochu pozmulały. Zgodziły się. Było naprawdę przyjemnie...! Przynajmniej w moim odczuciu. W Stajni Jorvik musiałam na chwilę zniknąć, więc powiedziałam im, aby pięć minut na mnie poczekały. Gdy wróciłam, była tylko jedna z nich. Zapytałam, gdzie wywiało drugą (była online, ale opuściła grupę), a ona stwierdziła, że nie ma pojęcia. Napisałam do niej - odpowiedziała tak samo, że to wina tej pierwszej. Przeczytałam fragment ich rozmowy... jakby to delikatnie określić? Różnica charakterów robi swoje.
Morał? Jak zapoznajesz swoje znajome ze sobą, to nigdy ich nie opuszczaj. >.>

W sumie... to jeszcze jest historia z Arią Candlefall... to było chyba jedno z najbardziej fascynujących spotkań, jakie widziała fontanna w Forci, ale nie będę już Wam o tym opowiadać.

Mogłabym jeszcze opowiadać o rozmowach na chacie globalnym, wyżalaniu się przypadkowym osobom (wspólny wróg - LAGI!) i wielu innych, ale te chyba są najciekawsze... oraz najstarsze.

A wy jakie macie ciekawe historie związane z Waszymi znajomymi?

Na osłodę posta wstawiam rysek konia z września. Meh. Nie jestem z niego jakoś niesamowicie dumna, no ale jest OK.

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.